Miałem wczoraj sprawdzian z historii... Niby nic, ale był to jeden z 4 sprawdzianów wczorajszego dnia xD No, nieważne. Taki detal nadający dramatyzmu + przykład jaranej retardacji. W każdym bądź razie koło pierwszej w nocy wlazłem do kuchni napić się czegoś przed spaniem... Soku nie ma, piwa nie ma, nie ma nawet mojej ukochanej, najzwyklejszej na świecie herbaty. Przegotowanej wody nie będę przecież pić >< Z trzeciej szafki spada na moją głowę herbata ^u^ Kur....de! Zielona herbata?? A co to do cholery za gówno?!?! Otworzyłem, a tam takie zajebiaszcze torebki-piramidki

Były tak śliczne, że wrzuciłem jedną do wody, zaparzyłem (niesamowity zapach!) i.... cholera jasna! To było NIE-SA-MO-WIIII-CIE smaczne
Czyli o tym jak Razielek odkrył nowy rodzaj herbaty : )
P.S. A dzisiaj chodząc po mieście bawiąc się w parkour i inne pierdoły z mYrcinem natknąłem się wcinając kebab na Abi i jej męskiego wafla xD Ale nie mieli czasu bo cholernie chciało im się zagrać w Tekkena xD Dla mnie to był szok. Dlaczego? No cóż, co poradzić że ja w taką grę to mogę wygrać bez włączonego telewizora i/lub bez dotykania pada

W każdym bądź razie - dobry dzień, zielona herbata podziałała na mnie jak kawa (której nie pijam, pół filiżanki tego shitu z 50% mleka pozwala mi noc zarwać więc zostawiam sobie kawę na inne okazje

).
Have a nice day.